Poleca - Robert Cudzich
Ich siłą jest Love
Nie mogą pamiętać tego filmu, bo to obraz z czasów mojej młodości. Była to piękna i bardzo prosta historia miłosna, która wydarzyła się pomiędzy chłopakiem i dziewczyną. Tytuł tego filmu – Love Story. Pierwszy raz zobaczyłem tę nazwę w zupełnie innym kontekście, gdy przygotowywałem występy zespołów na tzw. prezentacjach, podczas Strefy Chwały. To było dobre kilka lat temu. LOVE STORY? Czy to jakaś prowokacja? Już wtedy, gdy słyszałem ich pierwszy raz, przykuwali uwagę. Choć grali nieporadnie, widać było i słychać, że mają coś ważnego do przekazania.
Ich STORY, to przedzieranie się i tęsknota za miłością najpiękniejszą. Stokroć większą, niż miłość kobiety i mężczyzny. Dużo ważniejsza była historia, którą wpisał sam Bóg w ich serca. On, który szalenie kocha każdego komu daje życie. O tej Miłości postanowili opowiadać i do tej Miłości się przyznawać.Widywaliśmy się co roku na rekolekcjach dla muzyków. Rodzeństwo Frączków przywożone było zawsze przez ich rodziców. Już wtedy respekt budziła ich wierność i wybór rekolekcji, ponad wakacyjny luz. Przyjeżdżał z nimi od zawsze ksiądz Adam Rogalski. Wzruszająca była i jest przyjaźń tego wspaniałego kapłana z zespołem. Jestem przekonany, że nic w tym świecie nie rodzi się bez oddanego i ofiarnego ojcostwa. Tajemnica obecnej pozycji zespołu leży według mnie w tej wiernej, duchowej i jednocześnie najzwyklejszej życiowej opiece państwa Frączków i Księdza Rogalskiego.
Dwa lata temu na Strefie Chwały byli z nami kapucyni z Bronxu. Bezkompromisowi i porywający blaskiem ewangelicznego ubóstwa. Niesamowicie, w ten klimat wpisał się występ LOVE STORY. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem Talitha kum. Przesłanie duchowe, tekstowe, muzyczne jak też sceniczne, zapierało dech w piersiach. Wszyscy słuchający wiedzieli, że na naszych oczach narodziło się coś wyjątkowego. Magda podjęła wprost tematy, o których, wszyscy wiedzieli, ale jakoś nikt nie decydował się i nie umiał o nich śpiewać.
Parę miesięcy temu New Life M grało koncert na jednej scenie razem z Love Story. Młodzi grali przed nami, a więc poszliśmy z Marcinem i Joachimem na widownię. Brzmieli naprawdę świetnie. Rafał i Szymek to znakomity rytmiczny fundament. Pozostali instrumentaliści, chórek no i przede wszystkim Magda to bardzo dojrzali, kreatywni i świetnie rozumiejący się artyści. Jeszcze raz sprawdza się zasada, że dobre teksty, przeważnie sugerują niekonwencjonalną muzykę.
Siłą Love Story jest LOVE przez wielkie L. Zakochali się w Bogu, bo Bóg najpierw zakochał się w nich. Zakochali się w tym, co piękne, szlachetne i czyste. Absolutnie nie płyną z prądem. Są wyraziści i oryginalni.
Życzę zespołowi, aby pielęgnował przyjaźń i żył przebaczeniem. Aby przetrwał kryzysy, które nieuchronnie przychodzą. Przechodząc je po Bożemu, jesteśmy po stokroć silniejsi.
Życzę, aby Chrystus był Waszą siłą. Abyście umieli w Nim znaleźć źródło mocy do obrony tych wartości, o których, śpiewacie i gracie.
Robert Cudzich, mąż, ojciec, gitarzysta jazzowy, współtwórca Strefy Chwały, jeden z filarów zespołu New Life M.